Cykl wpisów Nawyki Q&A, to odpowiedzi na pytania, które otrzymuję od czytelników bloga i słuchaczy prelekcji. Dziś na warsztat bierzemy pytanie: Jak oszczędzać pieniądze i nie wydawać na “głupoty”? Odpowiadając, zwrócę uwagę na strategie, które będą pomocne w tworzeniu pozytywnych nawyków finansowyc
W tej sytuacji korzystne może się okazać używanie zaprogramowanego licznika kalorii (np. YAZIO) lub analizatora przepisu, w którym można dodać kalorie na porcję i zobaczyć dokładne wartości odżywcze. Narzędzia takie mogą ułatwić planowanie i przygotowywanie zdrowych posiłków w domu zamiast opierania się na pakowanej żywności.
opycha.pl: [autopromocja] Jeżeli przy płaceniu za zakupy zawsze nucisz "jak do tego doszło
Vay Tiền Nhanh. Jeśli czytasz ten tekst to jesteś już na dobrej drodze, bo znasz już swój problem, ale nie wiesz jak zacząć. Jak przestać wydawać pieniądze? Odwieczne pytanie. Z chęcią pokażę Ci na własnych doświadczeniach jak zaczynałam, jak uświadamiałam sobie swoje błędy finansowe i jakie mam porady dla Was. Potem już z górki, bo „wystarczy” zacząć wcielać te wszystkie rady w życie. Najważniejsze to pamiętać o tym, że to pieniądze są dla nas, a nie my dla pieniędzy. Niestety pieniądze lub raczej ich brak są najczęstszymi powodami, które nam w życiu przeszkadzają spełniać marzenia i realizować swoje plany. W pogoni za pieniędzmi zapominamy co jest w życiu najważniejsze, czyli rodzina i bliscy. Jeśli jest jakiś problem z finansami, spróbuj to zmienić, zrobić to jakoś inaczej. Ważne, że próbujesz. Znajdź swój powód dla oszczędzania Niczego nie zaoszczędzisz, jeśli nie będziesz miał po co oszczędzać. Każdy, kto oszczędza ma jakiś cel. Samochód, remont, kupno mieszkania, wakacje za granicą, prezent dla dziecka na osiemnastkę, na czarną godzinę, na zaś. Jedni są świadomi swojego wyboru, drudzy robią to automatycznie, jeszcze inni nie oszczędzają wcale. Mniejszość tych, którzy nie oszczędzają to lekkoduchy niemyślące zbytnio o swojej przyszłości. Niestety zdecydowana większość to osoby, które twierdzą, że ich na to nie stać. Pamiętaj, aby dodać się do naszej grupy ślubnego wsparcia na Facebooku, gdzie się wzajemnie wspieramy i inspirujemy! – Dołącz do grupy! Chcesz coś kupić, sprzedać albo wykonujesz ślubne usługi? Również znajdziesz coś dla siebie! Zobacz też: Jak zaplanować budżet ślubny i się go trzymać? To wymówka. Niewielki procent tych osób jest w tak złej sytuacji, że naprawdę ich na to nie stać. Im więcej zarabiasz, tym więcej wydajesz. Podwyższasz standard swojego życia wraz ze swoim rozwojem. Możesz wydać wszystko zarabiając 1500zł i 10000zł. Wynajmujesz większe mieszkanie, kupujesz droższy samochód, wydajesz na lepsze ubrania, kupujesz lepsze sprzęty, zaczynasz częściej jadać na mieście. Bo Cię stać. Ale nie oszczędzasz, bo Cię nie stać. Nie stać Cię, bo podwyższyłeś standard życia, za który trzeba płacić. Ale przecież się dało dobrze żyć przed awansem czy zmianą pracy. Jeśli Ci zależy na tym, aby zacząć oszczędzać, obniż swoje loty. Policz ile Ci naprawdę potrzeba a ile wydajesz na głupoty. Znajdź swój cel, a będzie Ci lżej ograniczyć wydatki. Jak przestać wydawać małe pieniądze? Efekt Latte Ile kosztuje kawa na mieście? Powiedzmy, że 10zł. Jak często pozwalasz sobie na kawę na mieście? Cztery razy w tygodniu? To jest 40zł tygodniowo. Tygodni jest 52, więc wychodzi 2080zł. I robisz to od 3 lat. 6240zł. I to tylko kawa. Ile masz takich małych wydatków? Gazetka np. Glamour 7zł co miesiąc (252zł na 3 lata), ulubiony batonik 3 razy w tygodniu za 3zł (1404zł na trzy lata), drinki w klubie (minimum 15zł każdy), jedzenie na mieście raz czy dwa razy w tygodniu (jedno wyjście to około 30zł na jedną osobę). Obserwując swoje wydatki znajdziesz swoje małe przyjemności, z których łatwo da się zrezygnować albo chociaż minimalizując częstotliwość. Policz swoje słabości a następnie policz ile jesteś w stanie na tym zaoszczędzić. Zacznij od obserwacji swoich wydatków Pierwszym etapem dla wszystkich zaczynających oszczędzać powinna być obserwacja swoich wydatków. Pierwszym małym krokiem jest przejrzenie wyciągów z kont, podliczenie w kategoriach ile i na co się wydaje. Zacznij zbierać paragony i spisywać je w zeszycie – kwota, data, kartą czy gotówką, miejsce zakupu, co to za zakup i czy to było naprawdę potrzebne. Spójrz na swoje wydatki krytycznie i oceń swoje przyzwyczajenia, zależności, humory. To wszystko ma znaczenie. Po dwóch lub trzech miesiącach będziesz w stanie zlokalizować największe przecieki w swoim budżecie i powoli możesz szukać rozwiązań oraz pomysłów konkretnie pod siebie. Określ najważniejsze wydatki Najważniejsze wydatki to wszelkie opłaty, rachunki, raty, wynajem, ubezpieczenie. Wtedy na surowo widzisz różnicę między swoimi dochodami, najważniejszymi wydatkami i realnymi wydatkami. Najprostszy sposób, żeby zacząć oszczędzać i budżetować to wyciągnąć średnią z kilku miesięcy na wydatki np. na jedzenie i odjąć 100zł. Jeśli po kilku miesiącach stwierdzisz, że dasz radę wydawać mniej w konkretnych kategoriach odejmuj kolejne kwoty na budżet i się go trzymaj. Od razu mówię, że takie wyzwanie dla samego siebie mocno wciąga i po jakimś czasie chcesz sprawdzić, czy dasz radę wyżyć za minimalne kwoty 😉 Jeśli chcesz wiedzieć, jak zarządzać budżetem ślubnym i nie tylko to polecam Ci książkę Michała Szafrańskiego Finansowy Ninja. Według mnie jest to obowiązkowa pozycja dla każdej osoby, która planuje jakiś duży wydatek, jak i dla usprawnienia codziennego życia 🙂 Najpierw zapłać sobie Podobno dużo łatwiej jest oszczędzać, jeśli się oszczędzanych pieniędzy nie widzi, bo to aż tak nie boli. Z drugiej strony przyjemniej jest oglądać jak cyferki na koncie z miesiąca na miesiąc rosną. Tu musisz przetestować i sprawdzić, co się bardziej u Ciebie sprawdza. Czy zlecenie stałe na konto oszczędnościowe tego samego dnia co przychodzi pensja i niezaglądanie tam, czy motywowanie się poprzez widok tych pieniędzy na koncie. Cokolwiek wybierzesz, najważniejsze jest, żeby zapłacić sobie najpierw. To nie to samo, co przelewanie sobie resztek na koniec miesiąca. Dlaczego? Bo dużo ciężej odłożyć 200zł na konto oszczędnościowe na koniec miesiąca, jeśli zostaje Ci np. 500zł na własne wydatki. Oszczędność traktuj jako osobną kategorię, bardziej priorytetową, bo powinno być ważniejsze to, że sobie założyłeś te 200zł oszczędności. Rozłóż to na 200zł oszczędności i 300zł na pozostałe wydatki. Jeśli coś jeszcze zostanie po tym miesiącu, to super! Wrzuć do skarbonki albo schowaj do koperty, ale nie traktuj oszczędności jako resztek. Jak przestać wydawać pieniądze i zacząć je oszczędzać? Stwórzcie tę listę razem ze mną! Zbieraj paragonyProwadź budżet domowy, śledź przychody i planuj wydatkiOdłączaj od prądu nieużywane sprzęty (pralka, mikrofala, telewizor)Zakręcaj wodę podczas mycia zębów, rąk czy mycia naczyńOd razu po wypłacie przelewaj część pieniędzy na konto oszczędnościowePłać gotówką zamiast kartąNa zakupy wybieraj się po posiłkuRób listę zakupówNie kupuj tylko dlatego, że to promocjaGaś światło, gdy Cię nie ma w tym pomieszczeniuKorzystaj z Cashbacku – np Refunder Zapraszaj do Refundera znajomych, jeśli zarejestrujesz się z mojego linku i zrobisz zakupy za minimum 50zł – oboje dostaniemy po 10złNa zakupy zabieraj swoją torbęPlanuj posiłki minimum na tydzieńZamień samochód na rowerOszczędzaj, zamiast brać kredyt (np. na wesele)Wypróbuj ecodrivingZrezygnuj z niepotrzebnych subskrypcjiNie rób zakupów w sezonie (np. opony zimowe w lecie)Zdrowo się odżywiaj, zamiast przyjmować suplementyNaprawiaj co się da, zamiast wyrzucaćNie bój się robić zwrotów i reklamacji (pamiętaj o paragonach!)Naucz się szyćDuże prezenty kupuj na spółkęMontaż gazu w samochodzieKorzystaj z kodów rabatowychSprzedaj niepotrzebne przedmiotyZrezygnuj z kawy na mieście/papierosówZainwestuj w ubezpieczenie na życieInwestuj w jakość, zamiast w ilośćWybierz konto bankowe bez opłatZabieraj do pracy własnoręcznie zrobione drugie śniadaniePij wodę z kranu, zamiast kupować butelkowanąOdkładaj pieniądze na poduszkę bezpieczeństwa i fundusz awaryjnyKorzystaj z produktów wielorazowych, zamiast jednorazowych (słomki, pampersy, kubki termiczne)Wakacje i wyjazdy planuj z wyprzedzeniemZrezygnuj ze słodyczy i napojów gazowanychNadpłacaj długi zaczynając od tych z najwyższym oprocentowaniemPolisy/ubezpieczenia opłacaj rocznie zamiast miesięczniePostępuj zgodnie z prawem (zero mandatów, kar itp.)Zamień oświetlenie na energooszczędne tam, gdzie światło się dłużej paliZmień operatora komórkowego/inetrnetowegoNie kupuj gazet – czytaj artykuły na blogach lub portalachKorzystaj z biblioteki, zamiast kupować książkiJeśli często bywasz na siłowni lub basenie (itp.) wykup karnetZapraszaj znajomych do domu, zamiast umawiać się na mieściePrezenty świąteczne zacznij planować i kupować już w… styczniuJeśli czegoś bardzo chcesz, wpisuj to na swoją wishlistęNie zabieraj dzieci na zakupyKorzystaj z porównywarek cen, takich jak Ceneo, szczególnie przy droższych produktachDbaj o zdrowie, zamiast leczyć chorobyMięso kupuj na promocjach, poporcjuj i zamroźJeśli masz zwierzęta, poczytaj o BARF-ieŻwirek dla kota? Pelet drewniany do ogrzewania!Wrzucaj drobniaki (lub konkretne nominały) do skarbonki i otwieraj raz do roku, np. w urodzinyCzytaj e-booki, zamiast wersji papierowychWażne dokumenty skanuj i przechowuj na dysku zewnętrznymPrzeczytaj książkę Michała SzafrańskiegoUcz się z YouTube, np. makijażuFarbuj włosy naturalnie henną zamiast farb chemicznychPytaj o rabaty w sklepach lokalnychSpróbuj robić wędliny samemu (piec w piekarniku)Przygotuj się na cały dzień spędzony poza domem – jedzenie i picie weź z domuKosmetyki kupuj raz na jakiś czas, ale hurtem i na promocjach/ w Dzień Darmowej DostawyZałóż w domu mini ogródek i hoduj ulubione ziołaPodczas zakupów sprawdzaj cenę za kilogram lub litrKupuj kwiaty i rośliny doniczkowe zamiast ciętych – i dla siebie i w prezencieJeśli masz samochód i jeździsz w dłuższe trasy, dawaj ogłoszenia na BlablacarSprawdzaj paragony – czy na pewno wszystko się zgadzaKupuj rzeczy używane i szukaj tych za darmo – olx, allegroKupuj droższe i rzadko używane sprzęty na spółkę z rodziną czy znajomymiPostaraj się o podwyżkę lub awansZacznij zarabiać poza etatem (np. udział w komisji wyborczej)Wybieraj apteki internetowePodróżując korzystaj z – masz zwrot z Refundera, a dodatkowo rezerwując kolejne pobyty otrzymujesz zniżkiDołącz do rodzinki Netflixa Oszczędzać powinien każdy, aby w razie ciężkiej sytuacji kryzysowej mieć za co żyć. Łatwo jest żyć na poziomie i wydawać pieniądze, ale nigdy nie wiemy co przyniesie nam jutro. Krach na skalę światową, utrata pracy, zmiany gospodarcze, choroba, śmierć bliskiej osoby. Ogromna zmiana w życiu najczęściej niezależna od nas powoduje, że możemy zostać bez środków do życia, jeśli o to wcześniej nie zadbamy. Warto zabezpieczyć się dużo wcześniej na takie przypadki – odkładaj zawczasu na emeryturę, zbuduj poduszkę bezpieczeństwa, załóż dzieciom konta oszczędnościowe i przelewaj co miesiąc niewielkie sumy, zbuduj fundusz awaryjny, drobniaki wrzucaj do skarbonki i otwieraj raz na rok. Każdy grosz ma znaczenie. Zobacz też: Czy da się zaplanować cały rok do przodu? Mój system planowania. Czy już wiesz jak przestać wydawać pieniądze? Jakie jeszcze macie pomysły na oszczędzanie? Dla jednej osoby niektóre rzeczy są oczywiste, ale dla innych niekoniecznie. Podziel się swoimi sposobami i stwórzmy razem encyklopedię sposobów na oszczędzanie! Jeśli podobają Ci się moje posty zaobserwuj mnie w social mediach i nie zapomnij zapisać się na powiadomienia e-mailowe! Facebook – Instagram – Pinterest Grupa Ślubna – Newsletter
Jeśli musimy żyć oszczędnie, to musimy zmienić myślenie w temacie żywienia. Ostatnio gdzieś w necie przeczytałam, że średnio w Polsce czteroosobowa rodzina wydaje na żywienie kwotę około 2 tysięcy złotych miesięcznie. Hmm, to jak dla mnie niesamowita kwota! Nie wydawałam takiej nawet w czasach pełnego luzu finansowego. W zeszłym roku na jedzenie, dla pięcioosobowej rodziny, średnio wydałam 700 zł miesięcznie. No tak, ale dochodziłam do tej kwoty przez dłuższy czas. Bo można wydawać mało, ale jeść źle, ale można też wydawać mało i jeść zdrowo. Uczyłam się tego krok po kroku, czytałam wiele pozycji na temat diet i odpowiedniego odżywiania. Doszłam do wniosku, że jedyna droga do zdrowego i oszczędnego jedzenia, to przygotowanie posiłków z surowców, a nie półproduktów lub kupowanie „gotowców”. Te ostatnie czasem wydają się tańsze, ale czy ich jakość jest zadowalająca? No bo co siedzi w gotowych, tanich pierogach z mięsem?? Musimy pamiętać, że „śmieciowe” jedzenie spowoduje, że będziemy mieli problemy ze zdrowiem. A to z kolei odbije się na naszych wydatkach na leczenie. Czyli nie tędy droga. Trzeba jeść tanio, ale zdrowo! Jest to niestety związane z przygotowywaniem posiłków od podstaw w domu. Druga zmiana wymaga od nas gruntownej przebudowy podejścia do wielu dań. Czy w istocie zupa musi być zawsze ugotowana na mięsie? Oczywiście, że nie. Wegetarianie jedzą bezmięsne zupy i nie marudzą, a wręcz przeciwnie. Zatem odpada koszt przyzwoitej wkładki mięsnej. Owszem, czasem gotuję zupy na mięsie, ale to raczej zimą, latem prawie zupełnie z tego rezygnuję. Wiadomo, że tłuszcz w zupie potrzebny jest do przyswajania witamin z warzyw, więc rezygnując z mięsa, w zamian wprowadzam np. łyżkę dobrego oleju, masła lub przesmażoną na niewielkiej ilości smalcu cebulkę. Jeżeli jednak czasami zastosuję mięso, to po ugotowaniu zupy wyjmuję je i wykorzystuję do następnych potraw: farszu, potrawek, past do pieczywa. Do zabielania zup, zamiast drogiej śmietany, stosuję domowy jogurt, który jest dużo zdrowszy i zdecydowanie tańszy. A efekt jest ten sam :) Kolejna zmiana, to zmniejszenie ilości mięsa w jadłospisie tygodniowym. Podobno dużo mięsa, to ani zdrowo, ani ekonomicznie, ani ekologicznie, więc sprawa jest prosta. W to miejsce wprowadziłam do menu fasolę, groch, soczewicę. Mają sporo wartości odżywczych, więc nie zamieniam na śmieciowe jedzenie. Ze słodyczy ciężko się rezygnuje, zwłaszcza jak mamy kłopoty, zmartwienia i chcemy się odrobinkę pocieszyć. No tak, ale czy musimy zaraz biec do sklepu po batony, herbatniczki, żelki itd.?? Jasne że nie! Możemy w to miejsce zaserwować sobie domowe ciastka owsiane. No i mamy zdrowo, tanio i pocieszamy się przyjemnie, bez wyrzutów sumienia. Czyli znowu wracamy do punktu wyjścia – jedzenie przygotowane w domu jest tańsze i zdrowsze. Ostatnio przywiozłam od mamy, publikacje kulinarne z początku lat 80. No po prostu super skarbnica taniego i zdrowego żywienia, np. kotlety mięsno – ryżowe, przeróżne zapiekanki ziemniaczane, warzywa z ryżem, kotlety z różnych kasz, ciekawe nadzienia do pierogów, pyz. Normalnie rewelacja, samo zdrowie i oszczędność. Kilka tygodni temu wpadła mi w ręce książka wydana pod koniec lat 70 „Zdrowo i oszczędnie w kuchni” i tu znowu fajne pasty, farsze do naleśników. Większość bezmięsnych (wiadomo jak było z mięsem w tamtych latach), ale za to zdrowych i niedrogich. Polecam oprzeć się na przepisach z okresu PRL-u. Naprawdę wiele można się nauczyć. Jakoś sobie wtedy gospodynie radziły, nie mając zbyt wielu dostępnych składników, potrafiły wyczarować prawdziwe rarytasy. Przykłady z tamtych czasów są godne do naśladowania również w kontekście całkowitego wykorzystania żywności. Skórka z wędzonego boczku doskonale nadaje się do nadania aromatu np. grochówce, bigosowi, kapuśniakowi. Skórka ze słoniny z powodzeniem sprawdzi się do smarowania patelni przy smażeniu naleśników. Zanim cokolwiek wyrzucimy, to zastanówmy się mocno, czy na pewno nie da się tego jeszcze wykorzystać. Po kilku latach nauki zdrowego i oszczędnego żywienia, dochodzę do wniosku, że oszczędna kuchnia nie musi być nudna, ani niezdrowa. Niestety ma oczywiście wadę – więcej czasu spędzamy w kuchni i jeśli chcemy by dania cieszyły nas i domowników, musimy to polubić, czwartej alternatywy nie ma :) Uczciwie uprzedzam, że moje przepisy zamieszczane na blogu, nie są przykładem klasycznego wydania dań, ale zazwyczaj moją oszczędnościową wariacją.
Ile czasu można wytrzymać pijąc samą wodę i nie przyjmując żadnego pokarmu? Jaki jest limit wytrzymałości ludzkiego organizmu? Na początku trzeba zaznaczyć, że można podać jedynie przybliżony czas, gdyż wszystko zależy od różnych czynników takich jak: stan zdrowia osoby głodzącej się, masa ciała, uwarunkowania genetyczne czy wysiłek fizyczny podczas właśnie – wysiłek fizyczny. Zacznijmy od naszego organizmu. Czy nie robiąc nic, wciąż spalamy kalorie? Tak. Nawet jeśli położymy się na łóżku i zamkniemy oczy, nasze ciało wciąż zużywa zasoby. Organizm musi utrzymywać odpowiednią temperaturę, pracują także mięśnie odpowiedzialne za oddychanie, oraz najważniejszy mięsień w naszym organizmie, czyli nieustannie pompujące krew serce. To wszystko kosztuje cenne kalorie. Ile dokładnie? To zależy od masy ciała, a zalecanym wzorem na obliczenie własnego wydatku energetycznego jest pomnożenie naszej wagi przez Przykładowy czytelnik ważący 70 kilogramów podczas każdej minuty czytania tego artykułu (zakładając, że nic innego jednocześnie nie robi) spala kalorie. Oznacza to, że przez 60 minut organizm taki spala 84 a w ciągu doby ponad 2000 się jednak dzieje, kiedy przestajemy dostarczać kalorie? Organizm zaczyna wtedy korzystać z rezerw. Na początek idzie tkanka tłuszczowa. Organizm przeciętnej kobiety ma 25–31% tkanki tłuszczowej a mężczyzny 18–24%. Załóżmy, więc że nasz 70-kilogramowy osobnik ma 20% tkanki tłuszczowej, czyli 14 kilogramów tłuszczu. Szacuje się, że kilograma tłuszczu to około 3500 kalorii. Przy wydatkach energetycznych takiej osoby oznacza to utratę 1/4 kilograma tłuszczu na dobę. Wychodzą więc 53 dni. Jednak to czysta matematyka, w praktyce człowiek wciąż wykonuje jakieś ruchy. Dodatkowo nie samym tłuszczem człowiek żyje, więc organizm zacznie pobierać dodatkowe składniki odżywcze także z naszych mięśni, które wkrótce zostaną uszczuplone. Nasze ciało pobiera z mięśni białko, które wykorzystuje do podtrzymania pracy początkowym etapie głodówki występuje znaczna utrata wagi, apatia i osłabienie. Okres ten może trwać przez około 30 dni. Po tym czasie głodujący zacznie odczuwać o wiele gorsze skutki. Z powodu osłabienia organizmu mogą pojawić się różnego rodzaju infekcje, których nasze ciało nie jest w stanie zwalczyć. Następnie pojawia się osłabienie, przy którym głodzony nie jest w stanie nawet się sam napić. Brak witamin powoduje wysypki, obrzęki oraz pęknięcia coraz bardziej wysuszonej skóry. Z powodu zaniku mięśni, każdy ruch wywołuje ból. Głodujący jest też coraz bardziej apatyczny. Powyżej 40 dni organizm zacznie wyłączać kolejne organy. Ostatnim organem jest serce i to jego zatrzymanie na ogół jest uznawane za przyczynę ciekawe nawet minimalna ilość przyjmowanego pożywienia, wydłuża życie nawet o kilka miesięcy. Więźniowie obozów koncentracyjnych i rosyjskich łagrów mimo otrzymywania głodowych porcji potrafili przeżyć długo i to przy katorżniczej pracy. Ma to związek z niezbadanym jeszcze dokładnie “trybem ekonomicznym“ naszego organizmu, w którym pobiera on mniejszą ilość kalorii. Spekuluje się, że ma to związek z gospodarką hormonalną naszego ciała a konkretnie z prowadzono badań nad głodówką, jednak istnieją różne historyczne źródła o przebiegu takich z lepiej udokumentowanych spraw jest bunt irlandzkich więźniów w 1981. Członkowie IRA w ramach protestu wszczęli strajk głodowy. Większość z protestujących była stosunkowo młoda: najmłodszy miał 23 lata a najstarszy 30. Pierwszy zgon nastąpił po 46 dniach. Najdłużej udało przeżyć się 25-latniemu Kieranowi Doherty’emu. Wytrzymał on 73 dni. Wydarzenia te pokazuje film zatutułowany “Głód”.O wiele starszy wiekiem był Mahatma Gandhi, który w wieku 74 lat, w ramach protestu przeprowadził jedną ze swoich głodówek. Trwała ona 21 dni. Warto też podkreślić, że Gandhi takich głodówek odbył w swoim życiu aż głodującą osobą był pewien szkot, który w 1965 roku postanowił odchudzić się w bardzo drastyczny sposób. Pod kontrolą lekarzy głodował przez 1 rok i 17 dni. Nie była to pełnoprawna głodówka, gdyż pacjent otrzymywał małą porcję drożdży oraz zestaw niezbędnych witamin i minerałów — łącznie około 60 kalorii. Jednak nawet tak mała ilość okazała się wystarczająca, aby utrzymać 27-latka w dobrej kondycji. Po 382 dniach pan zredukował wagę z 207 do 82 jest też rytuałem religijnym. Najbardziej skrajnym przykładem jest Sokushinbutsu oznaczające samomumifikację. Mnisi buddyjscy, przez prawie trzy lata odżywiali się wyłącznie orzechami i nasionami, wykonując jednocześnie ćwiczenia fizyczne. Następnie przez kolejne trzy lata odżywiali się korzeniami i ziołami, celem wywołania zatrucia organizmu. W ten sposób mnisi systematycznie dostarczali organizmowi składników, które służyły do balsamizacji ich przyszłych zwłok. Na sam koniec mnich był zamykany w specjalnej pieczarze, gdzie siedząc w pozycji lotosu, oczekiwał było też jedną z metod egzekucji. Na ogół szło jednak w parze z brakiem wody, więc śmierć następowała szybciej – już po kilku Post Views: 138,415
jak mało wydawać na jedzenie